fbpx

“Gdybym nie mógł się rozwijać nie czułbym, że żyję” – Dariusz Goldmann

foto

Dariusz Goldmann to człowiek orkiestra. Zajmuje się różnorakimi dziedzinami, które łączy grafika i wizualizacja. Jest ekspertem w obsłudze programów graficznych, ale także posiada 10-letnie doświadczenie w bankowości czy marketingu reklamowym. Uwielbia nowe rzeczy, uwielbia się rozwijać. Rzemieślnik? Nie, ale także człowiek z pasją, determinacją i tworzący sztukę, tylko że w nieco inny sposób. 

Dariusz Goldmann

Autor: Jarosław Skuza @sqzimaru

Jak zaczęła się Twoja przygoda ze współczesnymi mediami?

Dariusz Goldmann: Od zawsze interesowałem się grafiką, ale lubię rozchodzić się na lewo i prawo. Wideo, fotografia, grafika, DTP czy projektowanie stron internetowych mają ze sobą wiele wspólnego, ale w każdej z tych dziedzin staram się rozwijać. Tak na dobrą sprawę wszystko zaczęło się od fotografii. Na początku mój kuzyn zaraził mnie entuzjazmem, który sam czerpał z pierwszego, dobrego aparatu z USA, otrzymanego w prezencie. Potem w liceum zapisałem się do koła fotograficznego. Mieliśmy świetnego dyrektora, który bardzo wspierał pasje i zainteresowania uczniów. Przed szkołą średnią nie miałem pojęcia co chcę robić. Przełomem okazało się wielkie wsparcie szkoły, dzięki któremu odkryłem w czym jestem tak naprawdę dobry.

To rzadkie żeby szkoła tak bardzo wspierała swoich uczniów w ich pasjach.

DG: Nie jestem z bogatej rodziny i miałem to szczęście, że szkoła zainwestowała w aparat fotograficzny i kamerę, co otworzyło masę możliwości. Masz rację, to nie zdarza się często, ale cieszę się, że trafiłem na tak otwartego i pomocnego dyrektora, który bardzo indywidualnie podchodził do tematu.

Jak sam wspomniałeś zajmujesz się różnymi aspektami wizualizacji. Myślisz, że w każdej z nich jesteś tak samo dobry?

DG: Szczerze to szybko się nudzę robiąc tylko jedną rzecz. Wcześniej przygotowywałem rzeczy do druku i po czasie stało się to nużące i zacząłem szukać czegoś nowego. Tym sposobem uczę się coraz to nowych rzeczy. Jest tego dosyć sporo, ale lubię łączyć “nowe ze starym”. Przykładowo: nauczyłem się grafiki 3D, a teraz robię wideo, więc zacząłem kombinować jak obie te rzeczy ze sobą połączyć i stworzyć zupełnie coś nowego. Główny cel mam taki, aby być na swoim, zdobyć multum doświadczenia i obeznania w temacie.  Chcę być pewny, że gdy przyjdzie do mnie klient, to będę w stanie zrobić to, o co mnie poprosi. Nie lubię się ograniczać.

Architektura czy ludzie – co jest większym wyzwaniem w fotografii i filmowaniu?

DG: Na ten moment ludzie. Architektura wydaje się być prostsza, bo nikt, kolokwialnie mówiąc, mi nie marudzi. Jest ona taka jaka jest. Z ludźmi trzeba nauczyć się pracować, a ja gdzieś w środku jestem introwertykiem i nie za bardzo lubię, ani nie potrafię powiedzieć komuś jak ma pozować. Żeby tego się nauczyć zacząłem chodzić na sesje zdjęciowe aby obserwować fotografów jak pracują. Dodatkowo wraz ze znajomymi stworzyliśmy grupę, żeby zwyczajnie chodzić po Warszawie i robić jak najwięcej zdjęć. Jakkolwiek to brzmi – staram się robić to czego nie umiem.

W Twoich pracach bardziej zależy Ci na oddaniu rzeczywistości takiej jaka jest czy stworzeniu całkowicie nowego oblicza?

DG: Przede wszystkim wciąż szukam czegoś swojego. Dopiero od dwóch lat zajmuję się wideo, jeżeli chodzi o kręcenie i montaż. Musiałem nauczyć się obsługi sprzętu, ilu klatek na sekundę użyć, jaki w ogóle sprzęt jest dostępny i w co warto inwestować. Potem dopiero zacząłem myśleć o tym, że film przecież musi opowiadać jakąś historię. Staram się więc znaleźć swój styl, który sprawdzi się wizualnie, ale opowie też historię.

Jesteś człowiek orkiestra, ale w czym czujesz się najlepiej?

DG: Chyba w obsłudze programów graficznych i sprzętu technicznego, ale też w nagrywaniu, montażu… po prostu w grafice. Ale chyba najbardziej pewnie się czuję w szukaniu nowych pomysłów, odkrywaniu coraz to nowych rzeczy. Gdybym nie mógł się rozwijać nie czułbym, że żyję.

Na co aktualnie masz “zajawkę”?

DG: Chciałbym nauczyć się dobrze opowiadać historię, o czym już wspomniałem. Chcę iść w kierunku filmów metrażowych, które opowiadają historię w bardzo tajemniczy sposób, będąc przy tym wizualnie estetyczne, proste, z dobrą ścieżką dźwiękową i narracją w tle. Zastanawiałem się, żeby robić coś na YouTube, a to wydaje się być innym od reszty pomysłem.

Nie zważając na żadne bariery, gdzie chciałbyś się jutro znaleźć?

DG: Wyruszyłbym w podróż dokoła świata. Szczególnie aby poznać cywilizacje Dalekiego Wschodu i zainspirować się nową, zupełnie odmienną od naszej kulturą. To właśnie chciałbym zrobić. Spakować się i wyjechać szukać inspiracji.

Twoje motto?

DG: Lepiej przez jeden dzień być lwem, niż przez sto dni owcą.


Autor: Karolina Kamińska

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *