fbpx

Patrycja Cyganek – pierwiastek rzemiosła we krwi

Patrycja Cyganek

Patrycja Cyganek to certyfikowany rzeczoznawca diamentów oraz właścicielka firmy Syncret, która kontynuując wizję swojego ojca, chciała stworzyć markę, która idealnie wpasuje się w normy współczesnego rynku, ale także nawiąże do tradycji, historii i unikatowego piękna. W jej salonie czas jakby zwalnia. Odrywamy się od codziennego pośpiechu, mając okazję obejrzeć najpiękniejszą biżuterię oraz zagłębić się w ich duszę i historię. 

Patrycja Cyganek

“Patrycja do 18. roku życia nie nosiła biżuterii” – czy to prawda?

Patrycja Cyganek: Prawda! Z biegiem lat każdy człowiek się zmienia. Dorastałam w rodzinie, gdzie rzemiosło było od zawsze. Plątałam się po pracowni taty gdzie widziałam biżuterię, kamienie, jego brudne, spracowane ręce, ale sama biżuterii nie nosiłam, przeszkadzała mi. Dopiero teraz, przekraczając magiczną 30-stkę, mogę śmiało stwierdzić, że od około 10 lat kolekcjonuję biżuterię i ją uwielbiam. Także widzę po moich klientach jak “dorastają” do noszenia biżuterii. Często zaczyna się od pierścionka zaręczynowego, który posiada swoją wartość w postaci kruszcu, kamienia, ale także symboliczną i dopiero wtedy zaczyna się swego rodzaju przygoda z biżuterią.

Według Ciebie kamienie szlachetne to luksus, sposób na zarobienia pieniędzy czy jednak przedmioty z duszą i charakterem?

PC: Myślę, że gdyby nie to, że dorastałam w rodzinie, która zajmuje się biżuterią, to nigdy raczej nie przyszłoby mi do głowy żeby się za to zabrać. Na pewno jest to duża nisza, ale modelu pracy, który stworzyliśmy, czyli skupienie się na rzemiośle, wysokiej jakości i nie robieniu produktu hurtowo, nie traktuje jako szybki pomysł na biznes, gdzie chcę tylko zarobić pieniądze. Dla mnie to sposób na życie. Wyobrażam sobie czasami siebie jako siedemdziesięcioletnią babcię, która wybiera kamienie dla klientów, obsługuje kolejne pokolenia i doradza w doborze jak najlepszych kamieni.

Czym jest dla Ciebie marka Syncret?

PC: Stworzyliśmy tę markę trochę z marzeń. Mój ojciec jest już w branży od wielu lat, sam stworzył swoją markę i wielu ludzi zna go jako znakomitego rzemieślnika. Moim celem było stworzenie miejsca, gdzie ludzie w moim wieku, jak i kolejne pokolenia mogły odkrywać rzemiosło. Żyjemy w czasach gdzie nieco zatraciliśmy się w szybkim życiu, łatwej dostępności różnego rodzaju produktów, co nigdy nie było zgodne ze mną. Myśląc więc o biznesie, priorytetem było aby całość współgrała ze mną. Zależało mi na przywiązaniu do tradycji, dużej uwadze na detal, rzemiosło, kunszt, ale równocześnie patrzeniu w przyszłość, czego przykładem jest laboratorium, które tutaj stworzyliśmy. Ważne było aby połączyć ze sobą te dwa światy – klasykę i tradycję, z nowoczesnością i technologią.

Czego oczekują od was klienci?

PC: Na początku mieliśmy obawy, czy ludzie w ogóle będą chcieli kupować to, co my robimy. Przecież nie jest to szybki produkt, który schodzi z taśmy produkcyjnej, tylko każdy wzór jest zaprojektowany i wykonany z ogromną dbałością o detale. Poszczęściło nam się, bo wszyscy klienci, którzy do nas trafiają są w pełni tego świadomi. Doskonale wiedzą, że mogą u nas uzyskać poradę odnośnie doboru kamieni, zaprojektować biżuterię od A do Z oraz zdają sobie sprawę, że przedmioty umieszczone w gablotach i na półkach są dopieszczone pod każdym kątem. Czyni ich to klientami bardzo wymagającymi, co dla nas jest jak najbardziej na plus, ponieważ nie zależy nam na taśmowej produkcji, tylko dążymy do jak najwyższej jakości.

Spotykam się z określeniem, że biżuteria to marnowanie pieniędzy. Czym jednak jest dla Ciebie?

PC: Tak naprawdę wszystko może być marnowaniem pieniędzy. Jednemu wystarczy jazda Polonezem, drugi marzy żeby mieć Porshe i nie można oceniać ani jednego ani drugiego. Od zarania dziejów biżuteria ma funkcję ozdobną i historycznie ma ona ogromną symbolikę. Niedawno oglądałyśmy wraz z Panią Jadwigą, naszą specjalistką od historycznej biżuterii, pierścionek zaręczynowy z dwoma kamieniami symbolizującymi dwójkę zakochanych, mamy także biżuterię żałobną, czy pierścionek maturalny, który właścicielka ubrała tylko raz w życiu w dniu matury. Biżuteria ma wiele znaczeń i zastosowań i patrząc na moich klientów widzę, że ten zwyczaj wraca. Poza tym, życie jest za krótkie żeby otaczać się brzydkimi przedmiotami.

Jaka jest Twoja rada dla osoby, która chce otworzyć biznes rzemieślniczy? Istnieje przepis na sukces?

PC: Trzeba zacząć od produktu i sprawdzić, czy owy produkt się obroni. Warto zacząć pracę w tym przysłowiowym “garażu” i szukać klientów. Jeżeli klient się znajdzie, to jesteśmy na wygranej pozycji i wtedy możemy myśleć o kreowaniu całej marki. Podsumowując: trzeba tworzyć dobry jakościowo produkt i słuchać potrzeb klienta.


Autor: Karolina Kamińska